Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 sierpnia 2013

Lodowce Chamonix

Morze Lodu


Kolejny dzień, kolejna alpejska atrakcja doliny Chamonix do zobaczenia. Tym razem zaplanowałem wjazd na wysokość 1913 metrów w celu odwiedzenia okolic lodowca zwanego Morzem Lodu (La Mer De Glace).

Kolejka na Montenvers widziana z Balkonu  Poudniowego

Niestety podczas kupowania biletu, spotkało mnie małe rozczarowanie, bo zostałem poinformowany, że niestety nie będzie możliwe odwiedzenie jaskiń wykutych w lodowcu, które były w renowacji i złośliwie otwierały się dopiero w dzień mojego wyjazdu. Taki drobiazg nie mógł jednak zrujnować całej radości z wjazdu.

Lodowcowe jaskinie których NIE zobaczyłem.

Podroż odbywa się pociągiem, który na oko wydaje się pamiętać lata 50-te poprzednio stulecia, 70-te w najlepszym wypadku. Maszyna jednak, była w dobrym stanie wizualnym (brak rdzy i świeża, czerwona farba) jak i technicznym (dojechałem do stacji końcowej bez przygód). Wjazd trwa około 20 minut i jest dosyć emocjonującym doświadczeniem, może nie tak jak wjazd na Aiguille du Midi, jednak przez większość czasu pociąg jedzie skrajem przepaści, także adrenalina może skoczyć, szczególnie podczas przyspieszania. Oczywiście da się to stłumić widokami doliny i gór leżących po przeciwnej stronie doliny.


W drogę!



Widoki z pociągu na dolinę.

 Jak wspomniałem wcześniej zabytek francuskiej myśli technicznej do stacji końcowej Montenvers dotarł szczęśliwie, jednak ja nieszczęśliwie zostałem zamknięty na peronie grzebiąc się z robieniem zdjęć temu okazowi. Jako że nie udało mi się namierzyć nikogo z obsługi musiałem przeskoczyć płot w stylu nie gorszym niż jeden z byłych prezydentów.

O! To ta pani zamknęła mi brame!

Kolejka linowa do jaskiń lodowych, 300 metrów w dół.

Stacja Montenvers

Po drugiej stronie płotu czekał na mnie długi na 12 km i głęboki na 200 metrów najdłuższy lodowiec Francji. Spotkanie nieco szokujące, aż nie chce się wierzyć że ten cały biały „język”, na tle którego ludzie wydają się być mniejsi od mrówek jest lodem. Nawet samoloty i helikoptery przelatujące nad nim od czasu do czasu wydawały się być rozmiaru muchy. Pogoda tego dnia dopisywała, więc spocząłem przy stoliku w kawiarni i popijając piwo przynajmniej godzinę napawałem się widokami i słońcem.




Mer de Glace

Les Drus (Grubasy)

Samolocik

Jeszcze za dużo śniegu na spacery

Hotel Montenvers

Niby Aply a temperatury jak na Majorce


Niestety była to jedyna atrakcja tego kalibru na Montenvers. Lodowcowe jaskinie były niestety zamknięte, a wystawa kryształów oraz tzw. Glaciorium z prezentacjami i ciekawostkami dotyczącymi lodowców, pomimo że interesujące nie miały szans zrobić porównywalnego wrażenia.

Lodowiec Bossons


Lodowców nigdy za wiele, dlatego ostatni dzień w Chamonix przeznaczyłem na odwiedzenie okolic Lodowca Bossons. Nie jest on tak potężny, ani popularny jak Mer de Glace, jego długość to niecałe 8 km., głębokość 100 metrów, jednak ma tą zaletę że spokojnie można do niego dojść na piechotę z Chamonix. Istnieje także opcja dla leniwych, ale działająca jedynie pomiędzy 15 czerwca a 15 września, w postaci wyciągu z wioski Les Bossons.


Bossons Glacier

Szlak zaczyna się przy stacji Aiguille du Midi i wiedzie dosyć szeroką drogą, ale mimo to odrobinę się pogubiłem, bo akurat w tym kierunku zabrakło drogowskazów, a mapa z IT okazała się być wybrakowana. Co prawda okrężną drogą, ale udało mi się powrócić na szlak prowadzący we właściwym kierunku. Większość trasy wiedzie przez las, przecina ona kilka górskich potoków oraz, co może stanowić dodatkową atrakcję, tereny przy wjeździe do Tunelu Mont Blanc, prowadzącym do Włoch.

Torrent des Faverands

Tunel Mont Blanc

Zawsze byłem ciekawy co się dzieje z kamieniami pozostałymi po wywierceniu tunelu.


Monument Flamme upamiętniający osoby, które zginęły podczas pożaru tunelu w 1999 r.


Torrent de la Crosette

La Brevent należący do pasma Aiguilles Rouges

 Oczywiście ponownie czekały na mnie oszałamiające widoki alpejskich szczytów, tym razem z puli Aiguilles Rouges. Do punktu widokowego przy lodowcu dotarłem po jakiś dwóch godzinach, był jednak pewien niedosyt bo stamtąd widoczny było jedynie czoło lodowca. Próbowałem wspiąć się nieco wyżej, ale nie udało mi się dotrzeć do miejsca w którym mógłbym zobaczyć nieco więcej. Doświadczyłem jednak bliskiego spotkania z koziorożcem, na szczęście nie próbował on testować na mnie swojego poroża.

Czoło Lodowca Bossons

Niespodziewane spotkanie

Aby zobaczyć więcej zdjęć odwiedź moje konto na KOLUMBERZE

---
LO

wtorek, 13 sierpnia 2013

Alpejskie ZOO - niespodzianka na 1500 metrach

Kolejny dzień pobytu w Chamonix planowałem przeznaczyć na odpoczynek. W tym celu udałem się spacerkiem w dół doliny, aby popiknikować nad jeziorkami Gaillands w pobliżu Les Bossons, które wcześniej dojrzałem z okien autobusu. Atmosfera w tym miejscu, pomimo sąsiedztwa pełnego dzieci parku linowego i ściany do wspinaczki, była bardzo relaksująca, co pozwoliło mi ekspresowo zregenerować siły po trudach dnia poprzedniego i… aby się nie zanudzić, postanowiłem udać się ponownie na spacer w góry.



Skałka do wspinaczek i jeziorka Gaillands 

Bez konkretnie obranego celu kontynuowałem wędrówkę w dół doliny, ścieżką biegnąca wzdłuż rzeki Arve. Mniej więcej na poziomie wioski Les Houches droga rozwidlała się, także zostałem zmuszony do podjęcia decyzji co do dalszego przebiegu wędrówki. Po przeanalizowaniu drogowskazów, droga w górę, wydała mi się bardziej interesująca, ze względu na intrygujące miejsce kryjące się pod nazwą Christ Roi. Początkowo szlak biegł szeroką leśną drogą, by po około 10 minutach gwałtownie się zwężyć i piąć ostro w górę. Obeszło się bez zbędnych przystanków i przygód, strach jednak pomyśleć jak wyglądałaby wspinaczka w nieco deszczowej pogodzie.

Ponownie rzeka Arve

Widoczek ze szlaku

Po około 40 minutach zagadka Christ Roi została rozwiązana. Ścieżka okazała się prowadzić do zbudowanej w 1934 r. statui Chrystusa, wysokiej na 25 m., a zaledwie 8 m. niższej od rekordzisty świata ze Świebodzina. Francuska wersja wg mnie bardziej zasługuje na podziw, bo i teren mieli o wiele trudniejszy do budowy, i technologia budowlana w tamtych czasach była o wiele mniej zaawansowana.

Bezręki Chrystus, niemal tak wysoki jak ten w Świebodzinie

Widok na Les Houches

Dzień był jeszcze młody, a pogoda dopisywała, więc po krótkim odpoczynku przy stoliku w sąsiedztwie dwudziesto pięcio metrowego Chrystusa Króla i pozachwycaniu się pięknym widokiem na Les Houches i lodowiec Bossons, kontynuowałem wspinaczkę, tym razem celem było miejsce kryjące się pod nazwą Parc de Merlet.

Górskie ścieżki były jeszcze bardziej strome i zarośnięte, więc swoje trzeba było wypocić, ale po około 30 minutach, za kolejnym podejściem, ku mojemu zdziwieniu, krył się potężny parking dla autokarów. 6-ty zmysł podpowiadał mi, że muszę być w pobliżu jakiejś atrakcji turystycznej. Podążając drogą, tym razem asfaltową, po następnych 30 minutach dotarłem wreszcie do jakiejś bramy, za przejście której trzeba było zapłacić 6€. Szczęśliwie miałem trochę gotówki ze sobą, toteż pozwoliłem sobie na jej przekroczenie, orientując się tylko z grubsza czego się za nią spodziewać.

Tajemniczy Parc de Merlet okazał się zamkniętym rezerwatem dla dzikich zwierząt zamieszkujących w tej części alp, zbudowanym na płaskowyżu. Chodząc jego ścieżkami możemy sobie pozwolić na spotkanie oko w oko z koziorożcami, jeleniami, danielami świstakami i… lamami (te prawdopodobnie jedynie gościnnie, bo nie słyszałem o żadnej ich alpejskiej odmianie). Nawet jeżeli kogoś nie interesuje alpejska fauna, warto zapłacić to kilka euro za niesamowite widoki doliny i leżącego po przeciwnej stronie masywu Mont Blanc.




Zwierzaki w parku




Seria widoczków z równiny







Po około godzinie przechadzki po parku, Małym Południowym Balkonem udałem się w drogę powrotną do Chamonix. W drodze powrotnej zmęczenie dawało znać o sobie dlatego tempo narzuciłem sobie raczej relaksujące, a wędrówkę okrasiłem przystankiem na napoje chłodzące.

Deszcze, szczęśliwie jedynie w górnych partiach gór

Aby zobaczyć więcej zdjęć odwiedź moje konto na KOLUMBERZE

---
LO