Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bergen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bergen. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2012

Słoneczne Bergen - sekret Norwegów

Po wyczerpującej przygodzie ze wspinaczką w czerwcowych roztopach na zboczach Brekkenipa, nadszedł czas na tradycyjne zwiedzanie. W celu uniknięcia kłopotliwego parkowania w mieście, dojechaliśmy samochodem do stacji kolejowej Arna Idse z darmowym parkingiem. Bilety na pociąg dostępne są z automatu, który przyjmuje tylko karty bankowe. Pojedynczy bilet kosztował 35 koron.
Po krótkiej podróży znaleźliśmy się w odległości spaceru od turystycznego centrum miasta położonego w porcie.



Jak każde miasto, Bergen ma do zaoferowania wiele atrakcji, ale plan zwiedzania jest uzależniony od czasu. Przy pięknej pogodzie, jaka nas zastała najlepszym wyborem było pozostanie na ulicach miasta i chłonięcie widoków i atmosfery leniwego relaksu.




Największą atrakcją jest niewątpliwie kolejka na szczyt Floyfjellet zwany Floyen. Ze szczytu roztaczają się piękne panoramiczne widoki oraz znajdują się liczne ścieżki spacerowe. Jest to idealne miejsce na wypoczynek i piknik i przyciąga rzesze turystów i mieszkańców Bergen.




Historyczna część miasta z piękną architekturą zdobi promenadę portu wzdłuż Bryggen. Drewniane budynki są pięknie zachowane i współcześnie są domem dla prywatnych sklepów, kawiarni i restauracji. Dzięki temu wstęp jest za darmo, a bogata oferta handlowa gwarantuje rozrywkę na długi czas. Urok tego miejsca jest nie do przecenienia.




Na każdym odcinku podróży po Norwegii można dostrzec zamiłowanie jej mieszkańców do drewnianej zabudowy. Nigdzie nie było to tak oczywiste i eleganckie, jak w Bergen. Kilka tego przykładów poniżej.




Bergen oferuje wiele innych atrakcji oraz jest bazą wypadową dla ekscytujących wycieczek promem na północ. Informacje można uzyskać w nowoczesnym centrum turystycznym w porcie.

Malowniczym miejscem jest targ rybny w porcie, który oprócz owoców morza sprzedaje swieże posiłki z grilla. Jeden z ciekawszych okazów ryb zamieszczam poniżej. Bon apetit.


sobota, 28 lipca 2012

Dlaczego nie zrobiliśmy zakupów w Danii?


Jeśli ostatnio po odejściu od kasy przyłapałeś się na kilkakrotnym sprawdzaniu, czy zgadzają się ceny na paragonie i prowadząc niezupełnie wypełniony zakupami kosz, to nie popadaj w panikę. Podobnie lekko zdumieni muszą czuć się po każdych zakupach Norwegowie lub turyści. Mogliśmy się  przecież tego spodziewać, gdyż Norwegia nie słynie tylko z fiordów, ale także z najwyższych cen w Europie.

Nic jednak nie przygotowało nas na rachunek na 750 koron za podstawowy koszyk produktów, w którym największym luksusem była paczka mrożonych hamburgerów i 6 piw. Jakże nam te piwa potem przez tydzień smakowały!


Zakupy w Norwegii robi sie głównie w Rema 1000, Coop lub małych sklepach Joker i 7-Eleven. Różnica pomiędzy Remą a Coopem jest na tyle znacząca, że warto zlokalizować w swojej okolicy Coopy z czerwonym logo. Wyposażone są one zawsze w automaty do zwrotu butelek z kaucją i stację benzynową do kompletu. Mini stacje można też z łatwością znaleźć przy sklepikach w małych miejscowościach i na przystaniach. Nie należy się łudzić, że ceny benzyny u producenta będą znacznie niższe od innych krajów europejskich. Litr oleju napędowego na stacjach Statoil kosztował pomiędzy 13 a 13.5 korony. 

Jednakże nie samym chlebem żyje człowiek, zwłaszcza na urlopie. W tej dziedzinie realia norweskie okazują się chyba najbardziej nieprzystępne i wymagają kalkulowania. Lekcję wydawania pieniędzy otrzymaliśmy w Bergen, gdzie kuszą turystów ładne kawiarnie i restauracje. Wiedzeni instynktem doświadczonych podróżników udaliśmy się w stronę portowego rynku, gdzie  przed oczami turystów rozkładali swoje skarby mniejscowi sprzedawcy i  kucharze. Można tu było dostać piękne okazy skór owczych i reniferów w przedziale od 80 do 100 Euro, a także tradycyjne wełniane  wyroby.



Naszą ulubioną pamiątką okazały się jednak okazałe ręcznie produkowane miecze.


 


 Kulinarnymi specjałami były oczywiście ryby i owoce morza, które w zestawie z sałatką i bułką kosztowały od ponad 100 do 250 koron za porcję. Ratunkiem okazał się sklep 7-Eleven, który oferował dania barowe, jak Hot Dogi, panini, spaghetti itp. w przystępnych cenach.   

Ostatecznie jednak największą przyjemnością okazała się niezawodnie uczta wokół grilla z widokiem na góry.